Noce pracującej mamy karmiącej

Mamy karmiące piersią mamy często zastanawiają się, jak będzie wyglądać ich nocne karmienie po powrocie do pracy. Co stanie się, gdy wrócę do mojej pracy zawodowej i w ciągu dnia nie będzie mnie parę godzin? Czy częstotliwość nocnych karmień bardzo się zmieni? Jak mam zadbać jednocześnie o potrzeby malucha i swoją potrzebę snu? W tym tekście chciałabym podzielić się z Wami paroma wskazówkami, jak można przetrwać karmienie nocne i powrót do pracy zawodowej. Jest to kilka rozwiązań, które sprawdzały się u mnie i moich znajomych, a może okażą się pomocne również dla innych.

Współspanie

Współspanie (co-sleeping) według Jamesa McKenna jest „spaniem w zasięgu zmysłów rodzica” – dziecko jest na tyle blisko, że znajduje się w zasięgu wzroku, słuchu, dotyku rodzica, oraz odwrotnie, rodzic znajduje się w zasięgu zmysłów dziecka. Wbrew pozorom nie musi to oznaczać spania w jednym łóżku, może to być łóżko dostawione do łóżka rodzica/ów czy oddzielne łóżko – byle w tym samym pokoju.

Dla wielu rodzin spanie w jednym łóżku z dzieckiem to rzecz naturalna. I tak też powinno być postrzegane, bo jest czymś całkowicie naturalnym dla naszego gatunku. Wszystkie ssaki śpią ze swoimi młodymi. Ponadto, do XVIII-XIX wieku we wszystkich kulturach wspólne spanie z dzieckiem było oczywiste. Kobiety karmiące piersią bardzo często praktykują tę metodę od samych narodzin malucha, bo tak podpowiada im instynkt. Poza tym, łóżkowe nocne karmienie jest po prostu wygodne. Zwykle okazuje się, że zarówno matki, jak i dzieci śpią spokojniej i dłużej, gdy śpią w jednym łóżku.

Inne sposoby współspania mogą wybrać osoby, którym ciężko jest dobrze spać w jednym łóżku z dzieckiem, np. ze względu na kłopoty z zasypianiem mamy przy dziecku lub łatwe wybudzanie się przez ruchliwość śpiącego dziecka. Dostawka do łóżka rodziców lub materac położony na ziemi kawałek dalej od łóżka rodzica/ów mogą być dobrym rozwiązaniem. Minusem jest konieczność dotarcia do dziecka (np. wstanie z łóżka i przemieszczenie się do materaca), ale jeśli koniec końców jakość snu jest lepsza, warto się na coś takiego zdecydować.

Przy wielu pobudkach dziecka karmienie w nocy po powrocie do pracy na pewno jest prostsze, gdy mama znajduje się blisko. W sytuacji, gdy maluszek chce „nadrobić” brak dziennych karmień w nocy i często upomina się o pierś, warto leżeć w zasięgu zmysłów, aby się za bardzo nie rozbudzać.

Spanie w różnych pokojach

Z opowieści moich znajomych pracujących mam wynika, że niektóre z nich potrzebują spać w innym pokoju niż dziecko, ponieważ ruchy śpiącego maluszka natychmiast powodują pobudkę mamy, a to okazuje się zabójcze dla jej snu. Dziecko śpi wtedy przy otwartych drzwiach – albo samo w pokoju, albo z partnerem. Do mamy nie docierają dzwięki przekręcającego się na boki/plecy/brzuszek maluszka. A gdy maluch obudzi się i zakomunikuje swoją pobudkę jękiem, krzykiem czy płaczem, czujna mama też się budzi i pędzi go nakarmić i ukołysać do snu. Najczęściej partner nie zdąży się jeszcze dobrze obudzić, a mama już będzie przy dzieciątku.

Druga opcja jest taka, że mama kładąc się w pokoju obok zamyka drzwi zarówno od swojego pokoju, jak i pokoju dziecka i partnera, po to, by odizolować się od dźwięków wydawanych przez śpiącego malucha. Tatuś przychodzi po mamę wtedy, kiedy pociecha się przebudzi. Takie rozwiązanie przydaje się, gdy pracująca mama naprawdę potrzebuje złapać maksymalnie dużo snu, bo jest w danym momencie mocno niedospana, wręcz opada z sił, a w pracy musi być przecież względnie wypoczęta. Może być pomocne zwłaszcza dla mam, których dzieci budzą się 1-3 razy w nocy, ale śpią niespokojnie, często się ruszając i wydając dźwięki przez sen. Konieczna jest tu współpraca z partnerem, ale z reguły mężczyźni bardzo szybko ponownie zasypiają i ich sen aż tak na tym nie ucierpi.

Opcja trzecia: gdy maluch budzi się bardzo często, nawet co pół godziny, a lubi być usypiany przez tatę i tacie udaje się takie usypianie. Gdy mama nie daje już rady wstawać tak często w nocy, jest wyczerpana i musi się przespać, od czasu do czasu można umówić się tak, że co te 2-3 godziny tata budzi mamę (śpiącą w pokoju obok) na karmienie dziecka, a z innymi pobudkami radzi sobie sam, usypiając brzdąca w swoich ramionach, nosząc i kołysząc. Nie sprawdzi się to oczywiście u wszystkich dzieci, bo znaczna część maluchów zaśnie tylko wtulona w mamę, podczas spokojnego ssania piersi. Poza tym, podczas ząbkowania czy choroby dziecka, odradzam oczywiście tę opcję. Jeśli jednak Wasze dziecko nie przechodzi cięższego czasu, a potrzebuje bliskości rodzica i jest w stanie zasnąć przy tacie, warto nad tym też pomyśleć.

Poranne dosypianie mamy

Pracująca mama może również umówić się z partnerem na poranne dosypianie. Dzięki temu mama może pospać rano te dodatkowe 2-3 godziny. Kiedy jest to możliwe? Po pierwsze, kiedy oboje z rodziców mają możliwość zaczynać pracę od późniejszej godziny, np. 9-10. Po drugie, ma to sens, gdy dziecko wcześnie rano zaczyna swoją aktywność, np. koło 5-6 rano, najpóźniej o 7. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się takie, że po nakarmieniu malucha mama kładzie się w jednym pokoju, a tatuś bawi się z dzieciaczkiem w drugim pokoju. Warto nastawić wtedy budzik na godzinę, o której musimy wstać, żeby zdążyć wyszykować się do pracy.

Podsumowując, po powrocie do pracy zawodowej warto poszukać rozwiązań, które ułatwią nocne karmienie i pozwolą mamie złapać maksymalnie dużo snu. Choć większość dzieci moich znajomych częściej domaga się nocnych karmień, odkąd ich mamy wróciły do pracy, dzięki zastosowaniu powyższych metod zwykle sytuacja poprawia się, a długość snu mniej lub bardziej wydłuża się.

Anna Baranowska Promotor Kamienia CNoL

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *