Jeden artykuł, a wiele (nad) interpretacji

Jeden artykuł – związany z zagadnieniem uprawnień dla pracownic karmiących piersią, dotyczący przerwy na karmienie piersią, nadal wzbudza wiele emocji. W sieci krążą opinie prawne sporządzane przez różnych prawników, opinie oparte na opinii innych prawników, artykuły, czy komentarze opracowane również na podstawie tych opinii. Wciąż na topie jest problem żądania przez pracodawców zaświadczeń lekarskich od pracownic w trakcie laktacji, które mają potwierdzić ten fakt. Wyjątkiem jest chyba stanowisko dr Marii Teresy Romer sędzi Sądu Najwyższego, obecnie w stanie spoczynku, która twierdziła, że pracownica ma prawo do przerwy na karmienie dopóki karmi dziecko piersią. Według niej przepisy ani nie ograniczają okresu, przez który przysługuje przerwa na karmienie, ani nie istnieją  wymagania co do tego, w jaki sposób pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka.

Okazuje się, że dla przeważającej większości prawników nie ma żadnego znaczenia stanowisko Departamentu Prawnego Generalnego Inspektoratu Pracy, które jest komórką organu powołanego do sprawowania nadzoru i kontroli przestrzegania prawa pracy, mającego pośrednio wpływ na ustawodawstwo (jedno z zadań Państwowej Inspekcji Pracy to opiniowanie projektów aktów prawnych z zakresu prawa pracy).

Nie istotne jest także stanowisko Ministerstwa Zdrowia w kwestii zasadności wydawania takich zaświadczeń przez lekarzy: „Brak jest podstawy prawnej do żądania zaświadczenia lekarskiego o karmieniu piersią, jak również ustawa nie określa wieku dziecka, do którego jego matce przysługuje powyższe uprawnienie. Wobec tego, lekarze nie są zobowiązani do wystawiania zaświadczeń z tytułu karmieniu piersią oraz żądania opłat za ich wystawienie. W przypadku nieuzasadnionego pobierania opłat przez personel medyczny każdy pacjent ma prawo złożyć skargę u dyrektora lub kierownika placówki medycznej, w której miało to miejsce. Skargę na podmiot leczniczy, który ma podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, można również złożyć do Sekcji Skarg i Wniosków w oddziale wojewódzkim NFZ, właściwym ze względu na siedzibę świadczeniodawcy.”

Departament Prawa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej także stoi na stanowisku, że „przerwy na karmienie udzielane są na wniosek pracownicy, a z przepisów Kodeksu pracy nie wynika obowiązek udokumentowania przez pracownicę faktu karmienia piersią. Także rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 26 marca 2015 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (Dz. U.2015, poz. 457) i rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 10 listopada 2015 r. w sprawie trybu i sposobu orzekania o czasowej niezdolności do pracy, wystawiania zaświadczenia lekarskiego oraz trybu i sposobu sprostowania błędu w zaświadczeniu lekarskim (Dz.U. 2015, poz. 2013) nie nakłada na lekarza obowiązku wydania zaświadczenia o karmieniu piersią. Zatem zdaniem Departamentu wydaje się, iż pracodawcy do udzielania przerw na karmienie powinien wystarczyć sam wniosek matki karmiącej, zawierający oświadczenie, iż zachodzi taka okoliczność”.

Jednak każdy z prawników wie lepiej, bo jest prawnikiem. 😉

I tak:

Pracodawca żąda od pracownicy zaświadczenia, do czego nie ma prawa. Wpływa zatem pośrednio na to, że niektórzy lekarze wystawiają takie zaświadczenia (zazwyczaj ulegając prośbie kobiety, która bez tego świstka papieru nie będzie mogła skorzystać z uprawnienia danego jej ustawą), choć nie ma ich w koszyku świadczeń NFZ, często pobierając za tę czynność opłatę (pracodawca oczywiście nie zawraca kosztów poniesionych przez pracownicę!) Zdarzają się również i nadgorliwi lekarze, którzy chcą naocznie zobaczyć karmienie dziecka lub mleko wypływające z piersi kobiety, poprzez ściskanie ich (!)

piersi_boks

Czy ktoś w tym wszystkim widzi Kobietę? Czy zauważa się Dziecko, które jest małym człowiekiem? Co z szacunkiem do drugiej osoby?!

Zastanawiamy się wciąż dlaczego tak się dzieje? Kto pierwszy wyznaczył ukończenie pierwszego roku dziecka jako granicę karmienia piersią? Czy polscy prawnicy pisząc swoje opinie opierają się na mitach laktacyjnych? Wszak w internecie często powielana jest informacja, że dzieci karmi się najdłużej do pierwszego roku, a później z piersi leci tylko woda i tym podobne. Absurdów tego typu krąży w sieci wiele. Czy stąd wynika potrzeba posiadania dokumentu potwierdzającego fakt karmienia dziecko piersią?  Pisząc opinie prawne na ten temat dobrze by było poczytać rzetelne źródła, artykuły naukowe na temat laktacji.

Wokół wciąż się słyszy slogany typu: „Mamo, pracuj!”, „Kobieto (mamo), bądź aktywna zawodowo!” „Kobieto (mamo), wyjdź z domu!” Często zdarza się, że rodzina i najbliższe otoczenie również nie wspiera mam karmiących piersią:  „Ile można siedzieć w domu z dziećmi?”, „Chce ci się siedzieć w domu? Nie lepiej pójść do pracy, do ludzi?” Jeśli kobieta ma „ludzkiego” pracodawcę, który postępuje zgodnie z zasadami prawa, nie stosując nadinterpretacji przepisów, może z powodzeniem połączyć pracę zawodową z karmieniem piersią. W przeciwnym wypadku dokonanie wyboru jest bardzo trudne. Na szalach trzeba położyć dobro dziecka i sytuację materialną rodziny. Niestety czynnik ekonomiczny często przeważa szalę. 🙁

Polityka państwa polskiego jest w zamyśle pro rodzinna, a Ministerstwo Zdrowia w ciągu ostatnich lat zwraca bardzo dużą uwagę na aspekt zdrowotny karmienia piersią. Coraz więcej mówi się o tym, jak ważne jest dla zdrowia całego społeczeństwa karmienie niemowląt i małych dzieci w sposób naturalny.

Główny Urząd Statystyczny od 1997 r. nie prowadził ogólnopolskich badań epidemiologicznych dotyczących karmienia piersią w Polsce. Dopiero w 2014 r. uzyskano wskaźniki ogólnopolskie zebrane przez POZ i przekazane do GUS. Zebrane dane dotyczą tylko jakiegokolwiek karmienia piersią, nie były zbierane według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, tylko zgodnie z „kalendarzem szczepień”. Nie są zatem miarodajne, ponieważ nie wszystkie dzieci są szczepione. Można przyjąć podane wartości jako szacunkowe, gdyż innymi GUS prawdopodobnie nie dysponuje (nadal szukamy innych danych).

Wykres nr 1 Wskaźnik jakiegokolwiek karmienia piersią. Dane GUS 2014. Populacja 360.195.

KP w PL_2014

W 12. miesiącu życia karmionych było piersią w jakikolwiek sposób (naturalnie lub mieszanie) tylko 11,90 % z populacji 360.195 dzieci, tj. około 42.863 dzieci. Nie jest to powalająca liczba, tym bardziej, że niektóre matki mogą karmić wieloraczki, bądź rodzeństwo w różnym wieku. Prawdopodobnie nie wszystkie z matek tych dzieci pracują zawodowo na tzw. etacie. Zatem spór może być o dużo mniejszą liczbę pracownic karmiących piersią i to w skali całego kraju. Czy są one aż takim zagrożeniem dla pracodawców? Dlaczego pracownice karmiące piersią są dyskryminowane w miejscu pracy? Dlaczego dowodów (tu: zaświadczeń lekarskich) żąda się tylko od nich? A co z innymi uprawnieniami pracowniczymi? Dlaczego nikt nie żąda dodatkowych zaświadczeń np. w przypadku udzielania urlopu macierzyńskiego, czy rodzicielskiego (na wniosek + akt urodzenia dziecka w związku z wszystkimi uprawnieniami rodzicielskimi), czy urlopu wypoczynkowego (na wniosek)? Dlaczego pracodawcy nie żądają dokumentów potwierdzających, że pracownik w czasie udzielonego mu urlopu wypoczynkowego faktycznie wypoczywa? Dlaczego zasada sprawdzania czy pracownik jest uczciwy w tym przypadku nie jest stosowana?! Przecież słyszy się o tym, że niektórzy pracownicy w czasie wakacji podejmują np. pracę zarobkową.

Zamiast zakładać z góry, że matki są nieuczciwe i grozić pracownicom karmiącym piersią przykrymi konsekwencjami z powodu nie dostarczenia zaświadczenia, włącznie z utratą pracy, może warto by było objąć je dodatkowym pakietem ochronnym w ramach medycyny pracy? Zresztą zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 2g) ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o służbie medycyny pracy (Dz. U. 1997 r., nr 96, poz. 593 z późn. zm.) służba medycyny pracy jest właściwa do realizowania zadań z zakresu sprawowania profilaktycznej opieki  zdrowotnej nad pracującymi, w szczególności przez monitorowanie stanu zdrowia pracujących zaliczanych do grup szczególnego ryzyka, a zwłaszcza osób wykonujących pracę w warunkach przekroczenia normatywów higienicznych, młodocianych, niepełnosprawnych oraz kobiet w wieku rozrodczym czy ciężarnych.

Ciekawe jesteśmy ile kobiet jest kierowanych w ramach medycyny pracy na profilaktyczne badania np. USG piersi, czy narządów rodnych? Przy okazji, zastanawiające jest czy istnieją w kraju pracodawcy wspierający pracownice – matki, a szczególnie matki karmiące? Możecie polecić takiego pracodawcę, jeśli trafiłyście na niego na swojej drodze zawodowej?

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Centrum Nauki o Laktacji oraz Mleko Mamy Rządzi pt. „Czy Polska jest krajem przyjaznym matce karmiącej i jej dziecku” aż 74% ankietowanych kobiet uważa, że niekorzystne nastawienie pracodawców jest powodem przedwczesnego odstawienia dziecka od piersi. Badania te przeprowadzono metodą ankietową na próbie użytkowniczek fanpage’ów o tematyce karmienia piersią. Dlatego też wyniki mogą być bardzo zawyżone. Kobiety, które zrezygnowały z karmienia piersią po powrocie do pracy, nie udzielają się raczej w takich grupach. Mimo to otrzymany wynik daje dużo do zastanowienia…

Może macie (miałyście) pracodawcę, który nie wspiera pracownic karmiących, tj.  żądającego zaświadczeń lekarskich, odmawiającego udzielenia przerwy na karmienie piersią, itp.? Czekamy na Wasze zgłoszenia również w tej sprawie.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *