Mama na etacie i nie tylko

Tym razem przepytujemy Paulinę Cybuch. Mamę pracującą na etacie i nie tylko. 🙂 Przeczytajcie sami.
Na czym polega Twoja praca?
Z zawodu jestem psychologiem. Od ponad 10 lat pracuję w zespole szkół – szkole podstawowej i gimnazjum, a od ośmiu lat zajmuję się dziećmi niepełnosprawnymi w przedszkolu integracyjnym. Przez wiele lat pracowałam na 1.5 etatu.
 
Od roku prowadzę również własną działalność jako doradca karmienia piersią i doradca noszenia dzieci. Prowadzę także pomoc psychologiczną dla mam w ciąży i po porodzie. Od roku także prowadzę współpracę ze szkołą rodzenia, gdzie cyklicznie opowiadam o korzyściach karmienia piersią i zaletach noszenia dzieci w chustach.
Jak wyglądał Twój dzień zanim zostałaś mamą?
Zanim zostałam mamą miałam dużo czasu na różnorodną aktywność. Dużo pracowałam zawodowo. Trzy tygodnie przed pierwszym porodem jechałam zdawać egzamin z terapii systemowej rodzin. Czas wolny przeznaczałam na aktywny wypoczynek podczas wyjazdów turystycznych. Chętnie angażowałam się w aktywność charytatywną i społeczną.
 
Okres oczekiwania na pierwsze dziecko był dla mnie bardzo intensywny pod względem przygotowań i mojego osobistego nastawienia do nowej roli. Dużo czytałam literatury związanej z rozwojem ciąży, psychologii małego dziecka, zdrowia kobiety w ciąży. Dużo też czasu spędzałam na rozmowach ze znajomymi, którzy zostali rodzicami przede mną.
Jak się zmieniło Twoje życie zawodowe po porodzie? Czy korzystałaś z urlopu macierzyńskiego?
Narodziny pierwszego ani drugiego dziecka nie wywróciły mi życia zawodowego do góry nogami. Raczej pozwoliły mi na postawienie wyraźnych granic pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, na wyraźne rozgraniczenie, kiedy jestem zaangażowania w sprawy zawodowe, a kiedy poświęcam czas swojej rodzinie.
 
W pracy zawodowej moja nowa rola pozwoliła mi z jeszcze większą wrażliwością spojrzeć na potrzeby dzieci i na problemy rodziców.
 
Tak, korzystałam z urlopu macierzyńskiego, który był znacznie krótszy niż obecnie. Trwał około pięciu miesięcy, poza tym miałam jeszcze zaległy urlop wypoczynkowy. Wróciłam do pracy kiedy moja córeczka miała ok. 7 miesięcy.
Wiele mam, którym kończy się urlop macierzyński staje przed dylematem: wracam do pracy – przestaję karmić. Też miałaś chwile zwątpienia?
Nie, nie miałam takiego dylematu. Od początku wiedziałam, że chcę kontynuować karmienie i przygotowywałam się do tego. Na początku brałam do pracy laktator i odciągałam nadmiar mleka w połowie dnia pracy. Z czasem laktacja unormowała się i nie musiałam już odciągać. Nasz rytm karmienia zharmonizował się z godzinami mojej pracy.
Czy korzystałaś z przywilejów dla pracownic karmiących piersią?
Tak, korzystałam z przywileju przerwy na karmienie w pracy do czasu ukończenia drugiego roku życia pierwszą moją córkę i do 1,5 roku życia mojej drugiej córki. Miałam możliwość kończyć pół godziny wcześniej pracę i wracać do dziecka. Mój etat w szkole pozwalał na odebranie pół godziny dziennie przy 4 godzinach pracy. Mój główny pracodawca dbał, bym nie pracowała dłużej niż 6 godzin dziennie. Bez względu na krótszy czas pracy wywiązywałam się ze wszystkich swoich obowiązków i w pełni realizowałam swoją pracę w szkole i przedszkolu.
Jak sobie radzisz z połączeniem karmienia piersią z wykonywaniem dodatkowej pracy zawodowej, którą wykonujesz?
Moje obowiązki związane z prowadzeniem działalności realizuję zazwyczaj weekendowo w godzinach, gdy dziećmi może zająć się tato i może aktywnie spędzić czas z dziewczynkami. Jako doradca i promotor umawiam się na wizyty domowe w godzinach dogodnych dla mnie i moich klientek, a ponieważ córka, która jest nadal na piersi, jest już duża i korzysta z normalnych pokarmów, to moja nieobecność nie jest dla niej trudna. 
Jak przygotowujesz się do pracy i wyjścia z domu? 
Od lat wspiera nas cudowna Niania, dzięki której mam duże poczucie spokoju i bezpieczeństwa o swoje dzieci. Początkowo przy pierwszym dziecku zostawiałam odciągnięte mleko, które było podawane po przebudzeniu. Przy drugim dziecku wracałam do pracy, kiedy moja córeczka miała ponad rok i nie odciągałam już pokarmu. Obie moje córki preferowały karmienie piersią i nie przyjmowały butelki. Dzięki opiece niani potrafiły poradzić sobie podczas mojej nieobecności i nadrabiały bliskość po moim powrocie z pracy.
 
Obecnie wyjście do pracy związane jest też z szykowaniem starszej córki do przedszkola. Musimy obie zdążyć na godzinę 8, co czasem bywa trudne. Rano zanim zacznie się pierwsza krzątanina moja młodsza córka dostaje mleko i dalej smacznie śpi. To jest akurat bardzo korzystne, bo mogę skupić się na przygotowaniach do wyjścia.
Co dla ciebie znaczy praca (z) pełną piersią?
To dla mnie praca w pełni zaangażowania. Tak jak wcześniej już mówiłam, dzięki roli mamy bardzo wyraźnie zaznaczyły się granice pomiędzy moimi obowiązkami w pracy i w domu. W obu tych obszarach chcę być w pełni zaangażowania i oddana temu, co dla mnie ważne. 🙂
Co byś poradziła innym mamom, które wracają do pracy i zastanawiają się, czy odstawić dziecko od piersi? Jak byś je zachęciła, aby kontynuowały karmienie piersią?
Powrót do pracy jest wystarczająco trudnym do przeżycia, dla mamy i dla dziecka, momentem. Jeśli nie ma innych ważnych powodów, to zachęcam mamy do tego, by wstrzymały się z decyzją o odstawieniu. Tym bardziej, gdy karmienie przebiega prawidłowo i przynosi obu stronom wiele korzyści.
 
Największe ukojenie po ciężkim dniu dla mamy i dla dziecka to bliskość, dotyk i miłość jaką mogą oboje odczuć mając chwilę tylko dla siebie podczas karmienia.
 
Aktywność zawodowa to nie tylko stres ale też korzyści dla mamy. Warto skupić się na pozytywach i dobrych stronach. Nastawienie zadaniowe pomaga przetrwać pierwsze trudne momenty. Warto rozmawiać o swoich obawach z bliskimi i wspólnie zaplanować pierwszy najtrudniejszy okres. Każda mama powinna słuchać swojego wewnętrznego głosu, działać w zgodzie ze sobą. Czasem bywa, że macierzyństwo otwiera w nas pokłady nowej energii i nowych pomysłów na życie. Warto z nich korzystać. Ja tak zrobiłam.
Najciekawsza, najweselsza historia związana z karmieniem piersią i Twoją pracą to…?
Pewnie było ich wiele, trudno teraz wybrać tą jedną wyjątkową. 😉
 
Na pewno każda chwila karmienia, jest dla mnie niepowtarzalna i chciałabym by po prostu trwała dla nas tak długo, jak tylko się da. 🙂
Paulina Cybuch jest również autorką blogów parenting69.com oraz Hania Chce Patyka.
Zdjęcie wykonał mąż Pauliny – Kacper Cybuch, który zawodowo zajmuje się fotografią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *