Mama na etacie

Dziś przedstawiamy Wam Agatę – mamę pracującą (z) pełną piersią na etacie.

  • Agato, na czym polega Twoja praca?  

Pracuję w firmie zajmującej się działalnością wydawniczą i dystrybucyjną. Zaczynam pracę o 8, kończę o 16. Dojazd do biura zajmuje mi około 40 minut w jedną stronę. Podsumowując, mój dzień pracy to prawie 10 godzin, od poniedziałku do piątku.

  • Jak wyglądał Twój dzień zanim zostałaś mamą?

Raczej bez fajerwerków, ale z pewnością miałam więcej czasu dla siebie. Wracając do domu często robiłam spokojne zakupy albo odwiedzałam przyjaciółkę. Sporo czasu spędzałam w kuchni – „bawiłam” się jedzeniem testując nowe smaki. Ale nie ukrywajmy, sporo czasu zajmowały mi też zajęcia mało twórcze: telewizja, Internet. Tak kiedyś odpoczywałam.

  • Jak się zmieniło Twoje życie zawodowe po porodzie? Czy korzystałaś z urlopu macierzyńskiego?

Pierwszy rok życia córki spędziłam razem z nią w domu. Nie wyobrażałam sobie inaczej. Odtąd to ona wypełniała mi cały dzień. Bywały lepsze i gorsze dni. Zdarzało się, że tęskniłam za pracą, kontaktem z ludźmi. Teraz jest na odwrót. Z niecierpliwością czekam na powrót do domu i uśmiech mojego Słoneczka.

  • Wiele mam, którym kończy się urlop macierzyński staje przed dylematem: wracam do pracy – przestaję karmić. Też miałaś chwile zwątpienia?

Wielokrotnie przed powrotem do pracy słyszałam, że moje i tak już długie (rok w moim otoczeniu to bardzo długo jak na karmienie piersią) karmienie niebawem skończy. Nie skończyło się. Ola wzgardziła butelką, mleka modyfikowanego tym bardziej pić nie chciała, więc nie nalegałam. Karmiłam w nocy i po powrocie z pracy. Poszło gładko. Karmimy się nadal. Ola właśnie skończyła 25 miesięcy.

  • Czy korzystasz z przywilejów dla pracownic karmiących piersią?

Nie korzystam z przywilejów wynikających z karmienia piersią. To moja decyzja – nie informowałam mojego pracodawcy o tym, że nadal karmię. Chyba dlatego, że trochę obawiałam się reakcji. Jestem „świeżym” pracownikiem, nie było mnie rok po urodzeniu dziecka. Poza tym wciąż towarzyszące mi zdziwienie i pytanie: „Naprawdę jeszcze karmisz” nie zachęcało mnie do dzielenia się tą sprawą z – jakby na to nie patrzeć – obcymi ludźmi. Myślę, że byłoby zupełnie inaczej, gdyby w dniu mojego powrotu do pracy Ola była młodsza. A tak, poradziłyśmy sobie świetnie bez tej dodatkowej godziny.

Delegacje i nadgodziny to u nas w firmie rzadkość, nie pracujemy w nocy. Gdy jednak taka potrzeba zachodzi jedzie ktoś inny, a ja z uwagi na małe dziecko (niezależnie od tego czy karmione piersią czy nie) pracuję tylko na miejscu i w podstawowym wymiarze godzin.

  •  Jak przygotowujesz się do pracy i wyjścia z domu? 

Raczej w biegu. Codziennie rano przygotowuję jedzenie dla córki. Niania, która się nią opiekuje, podgrzewa to, co ja wcześniej naszykuję. Więc co rano o 6, pichcę zupkę i obiadek. Przyzwyczaiłam się chociaż ostatnio, odkąd Ola budzi się dokładnie 5 minut po mnie, do porannych zajęć dołączyły poranne przytulasy. Nie na wszystko starcza czasu. Torebkę pakuję poprzedniego dnia. Maluję się w pracy. Coś za coś.

  • Co dla ciebie znaczy praca (z) pełną piersią?

Po pierwsze, to że karmienie piersią nie ogranicza kobiety zawodowo. Po drugie, praca zawodowa nie wyklucza możliwości karmienia piersią. To naprawdę można pogodzić. Ktoś kto przekonuje, że tak nie jest, powiela mit.

  • Jakie są według Ciebie największe zalety pracy (z) pełną piersią?

Pełna pierś sama w sobie jest zaletą. 🙂 Praca (z) pełną piersią daje możliwość realizacji zawodowych planów bez rezygnacji z tego wyjątkowego rodzaju bliskości i  realnych korzyści płynących z kontynuacji naturalnego karmienia.

  • A jakie są według Ciebie największe wady pracy (z) pełną piersią?

Wady… Nie mogę wyjechać na tydzień na drugi koniec świata. Ale nie jestem przekonana, czy na pewno bym chciała. No cóż… Jak dla mnie – nie ma wad.

  • Co byś poradziła innym mamom, które wracają do pracy i zastanawiają się, czy odstawić dziecko od piersi? Jak byś je zachęciła, aby kontynuowały karmienie piersią?

Poradziłabym, żeby spróbowały dalej karmić. A może lepiej, żeby na samym początku zastanowiły się dlaczego chcą odstawić dziecko. Jeśli jest inny ważny powód poza powrotem do pracy – OK, nic na siłę. Jeżeli świadomość korzyści dla dziecka i matki, jakie płyną z karmienia piersią nie jest dla nich wystarczająca, by je kontynuować – trudno. Ale jeśli mają w sobie poczucie żalu i straty wiążące się z prawdopodobnym odstawieniem, czują że sytuacja ich do tego zmusza, niech nie dadzą sobie wmówić, że to jedyne wyjście.

  • Najmilsze skojarzenie związane z karmieniem piersią i Twoją pracą to…?

Wracam z pracy. Ola ciągnie mnie na kanapę, na nasze miejsce. Przytula się do „cici” i mruczy: „mmmm…. Pyszności”

Uwielbiam te chwile! 🙂

Agato, dziękujemy Ci, że podzieliłaś z nami swoją opowieścią i życzymy Ci dużo satysfakcji z ról, jakie pełnisz w życiu (o których wiemy). Zarówno w domu, jak i  w miejscu pracy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *